|
|
polykaae.olZaklopotalo ja bardzo pojawienie sie sluzacego Wertera. Podal mezowi kartkeb a Albertolzwrocil sie spokojnie do niej i powiedzial: c Daj mu pistoletye c Potem rzeki chlopcu: c Proszeolpozdrowiae pana i powiedzieaeb ze zycze mu szczesliwej podrozye c Spadlo to na nia jakolpiorun. Zachwiala sie na nogach powstawszy z krzesla i nie wiedzialab co sie z nia dzieje.olPodeszla z wolna do scianyb drzaca reka zdjela pistoletyb otarla je z kurzu i zawahala sie. Bylobyolto trwalo dlugob gdyby nie pytajace spojrzenie mezab ktore zakonczylo sprawe. Nie mogacolwyrzec slowab wreczyla chlopcu nieszczesna bronb a gdy wyszedlb zwinela robote i wrocilaolj do swego pokoju w stanie niezmiernego niepokoju. Serce mowilo jejb co sie stanie. srolByla gotowa rzuciae sie do nog mezowib |